Czy można zostać architektem wnętrz bez wiedzy i doświadczenia?

Często dostaje kipiące zapałem i optymizmem maile od osób, które właśnie decydują o swojej zawodowej przyszłości. Od tych młodych szaleńców bije takie przejęcie i entuzjazm jaki ja sama pamiętam sprzed ponad dziesięciu lat. Fantastyczne, uskrzydlające pragnienie, które pozwala na realizacje nawet najbardziej szalonych planów. I szczerze im tego uczucia zazdroszczę. Z każdym kolejnym rokiem moja głowa wypełnia się nowymi doświadczeniami, przeżyciami, mądrościami, ale też niestety rozczarowaniami. To naturalne, że z wiekiem ta młodzieńcza odwaga nieco przygasa, człowiek jest ostrożniejszy, wolniej podejmuje spontaniczne decyzję, czasem ciężko mu zrezygnować z wygody w imię czegoś niepewnego. Już nie tak łatwo jest nieprzymuszonym wstać w środku nocy i czekać na wschód słońca. Teraz pierwsze promienie poranka częściej zastają mnie przy komputerze niż na plaży w Sopocie. Człowiek też trochę się rozleniwia albo wchodzi w różne strefy dyskomfortu, które blokują skuteczniej niż Popek Hardkorowego Koksa na macie. Aby podjąć radykalne kroki potrzeba mocniejszego bodźca, a czasem po prostu zderzenia ze ścianą. Kiedy jednak ma się te dwadzieścia kilka lat kredyty hipoteczne, laktatory, podatki dochodowe i stałe związki są raczej sennymi zwidami na kacu, a w podróż autostopem po Europie można się spakować w ciągu 15 minut. Wtedy wszystko wydaje się możliwie. Również własny pomysł na biznes, który w głowie absolwenta poważnej uczelni jest zawsze genialny i skazany na sukces. Jest moc, są chęci, pozytywne nastawienia, zapał, dziki pęd i jeden podstawowy problem: brak wiedzy i doświadczenia. I właśnie to pytanie pojawia się najczęściej w mailach od was: „Czy można zostać architektem wnętrz bez wiedzy i doświadczenia?”. Więc teraz oficjalnie i zbiorowo odpowiadam na te wszystkie pytania:

Nie wiem.

Nie mam pojęcia.

I nikt kto pracuje w tej branży wystarczająco długo nie odpowie jednoznacznie na to pytanie. Zarówno ja jak i każdy, kto zjadł zęby i zszargał nerwy na budowach jakoś zaczynał. Lepiej lub gorzej. Ale wszyscy popełnialiśmy błędy (nadal nam się zdarza), wszyscy zaliczaliśmy bolesne upadki i wszyscy uczyliśmy się na swoich porażkach. Praca w zawodzie jest najlepszą szkoła przetrwania i sprawdzeniem umiejętności, tego nie wyniesiesz z żądnej uczelni. O mierze sukcesu nie świadczy bowiem ani wiedza, ani doświadczenie, ani ilość wygranych konkursów, zdobytych tytułów czy kontaktów. To wszystko jest jedynie pochodną i wynikową trzech najważniejszych spraw, które musisz poznać jeśli zamierzasz rozpocząć swoją karierę jako architekt wnętrz. Jeśli zatem ukończyłeś studia i marzysz o własnej pracowni, jeśli zaprojektowałaś przyjaciółce kuchnię i w twojej głowie wykiełkował pomysł o podążaniu w tym kierunku, jeśli masz już dość pracy na cudzy rachunek i coraz częściej myślisz o pracy solo, to najważniejsze co mam Ci do powiedzenia na nowej drodze życia to:

1. Kreatywne projektowanie to 10% Twojej pracy

Pamiętam swoje wyobrażenie o pracy architekta, kiedy stawiałam pierwsze kroki w tym zawodzie. Widziałam siebie jako poważną (ha!), bogatą (haha!) i nieco ekscentryczną (!) artystkę, która w zaciszu swojej eleganckiej pracowni całymi dniami poszukuje idealnego połączenia kolorów i faktur. Na szczęście życie wzięło mnie za barki i mocno mną potrząsnęło raz na zawsze wybijając z głowy wizję życia, którego nie powstydziłby się upalony Bob Marley. Najpierw dotarło do mnie, że błogie siedzenie i czekanie na wizje artystyczne muszę ograniczyć do przerw między spotkaniami, wizytkami w sklepie i jazdą na budowę. Że projekty muszę przenosić do komputera w trybie przyspieszonego bicia serca na widok przecen w Zarze. I koniecznie zainwestować w słuchawki do telefonu, aby móc obdzwonić wszystkich wykonawców nie odrywając rąk od klawiatury. Kiedy do tego doszło prowadzenie własnej firmy zrozumiałam drugą najważniejszą rzecz: projektowanie wnętrz ma więcej wspólnego z handlem niż usługami. Jeśli zatem twoją główną motywacją do zostania architektem wnętrz jest przekonanie o leniwych popołudniach nad wzorami tapet to muszę brutalnie ściągnąć Cię na ziemie. Projektowanie wnętrz to dzwonienie, jeżdżenie, rozmawianie, oglądanie, ślęczenie nad excelem, wertowanie internetów, spędzanie nocy nad projektem elektryki, robieniem żmudnych renderów, myśleniem o projekcie, spaniem. Dokładnie w tej kolejności.

2. Szczęśliwy klient to spokojny architekt

Prowadząc swoją pracownie z czasem wyrobi Ci się gust, a może już na początku będziesz wiedział w którym kierunku chcesz, aby podążał styl Twojego projektowania. Bo gdy coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Własny, indywidualny i rozpoznawalny styl jest jak wizytówka dobrego architekta, dlatego tak wiele popularnych biur ma bardzo spójne, jednorodne portfolio. Na początku eksperymentowanie z różnymi stylistykami, rozwiązaniami, materiałami będzie częścią kształtowania Ciebie jako architekta wnętrz. Nie ma w tym nic złego, ani dziwnego- ja nadal szukam co jest mi najbliższe i w czym dobrze się czuję. Może dlatego wśród moim realizacji nie znajdziesz klasycznych, bogato zdobionych wnętrz, a moi klienci (i ja również!) to miłośnicy prostoty, funkcjonalności, neutralnych barw i kontrolowanego szaleństwa. To są ich główne oczekiwania, a moje ulubione kierunku w projektowaniu. To naturalne, że z czasem i do Ciebie zaczną napływać inwestorzy o podobnym guście. Daj więc sobie czas, aby ten jeden, wyraźny trend w projektowaniu wnętrz odnaleźć.

Ale eliminuj ryzyko. Co to oznacza? Postaw sobie za cel, aby współpraca z klientem od początku nastawiona była na spokój i jasne zasady. Nie stwarzaj sytuacji, które mogą rodzić jakikolwiek konflikt, stres, niezrozumienie, rozczarowanie. Zadbaj o pełen profesjonalizm od pierwszego kontaktu do zakończenia projektu. Tylko to jest gwarancją powodzenia Twojej firmy i szansą na klientów z polecenia. Aby wyeliminować ryzyko pamiętaj, aby:

  1. Przedstawić jasną i możliwie pełną ofertę na projekt zawierającą nie tylko cenę, ale również czas trwania współpracy, jej dokładny zakres, termin rozpoczęcia i zakończenia, ilość możliwych zmian, wszystkie dodatkowe koszta (nadzór nad pracami, wizyty w sklepach, dodatkowe zmiany) i wszelkie ważne dla klienta informacje. Im dokładniej przedstawisz swoje możliwości i wymagania tym mniej będzie później niedomówień.
  2. Zawsze podpisuj umowę. Zawsze.
  3. Stawiaj jasne granice swojej pomocy i wywiązuj się z obietnic. Kiedy każda ze stron zna swoje prawa i obowiązki, pozostaje mało miejsca na domysły.
  4. Zakładaj czarne scenariusze wszędzie tam gdzie istnieje ryzyko potknięcia, obsuwy w czasie, straty pieniędzy. I przygotuj sobie na nie plan B.
  5. Konflikty staraj się rozstrzygać na korzyść klienta.

 

3. Projektowanie wnętrz to odpowiedzialność

Może to brzmi bardzo górnolotnie i pompatycznie, ale tak jest. Projektowanie wnętrz to ogromna odpowiedzialność. Za wszystko i za wszystkich. Za źle zmierzone mieszkanie, za źle zamówiony towar wart kilka tysięcy, za źle wybrany kolor frontów kuchennych, za opóźnioną ekipę wykończeniową, za niesolidnego stolarza, za krzywe płytki, za wolno schnące tynki, za to że szary ma za zimny odcień i za to, że się odwidziało. Oczywiście to wszystko nie jest do końca twoja winą, albo nie tylko twoją, ale to nieważne. Zawsze, ostatecznie i na końcu cała odpowiedzialność spada na architekta. I jeśli nie wyciągniesz wniosków z kilku bolesnych lekcji to gwarantuje, że młoda mama trojaczków będzie sypiać lepiej niż ty. Odpowiedzialność nie tylko za swoje, ale przede wszystkim cudze pieniądze potrafi być przytłaczająca. Zwłaszcza kiedy dopiero się uczysz i stawiasz swoje pierwsze kroki. Bo w projektowaniu wnętrz nie chodzi o dobór zasłon do poduszki i podłogi do płytek, tylko takie manewrowanie budżetem, aby starczyło na to wszystko.

Ale projektowanie wnętrz to też odpowiedzialność za cudze bezpieczeństwo i znajomość podstawowych praw budowlanych. To wiedza co w mieszkaniu można zmienić, a co grozi katastrofą budowlaną i odsiadką za kratkami. Co wykonawca jest w stanie wykonać, a co jest architektonicznym science-fiction na papierze. Co będzie dobre dla twojego klienta, a za co będzie cię przeklinał po nocach. To umiejętność odwiedzenia go od głupich pomysłów i przekonania do czegoś lepszego.

Jeśli mimo tych wszystkich powyższych spraw  czujesz, że udźwigniesz ciężar tworzenia czyjegoś domu, decydowania o tym na co wyda swoje ostatnie oszczędności, proponowania rozwiązań, które zostaną z nim na lata, a to wszystko kosztem każdej wolnej chwili i długiego, spokojnego snu to na pytanie czy możesz spróbować zostać architektem wnętrz mam tylko jedną odpowiedź: nie, nie próbuj. Po prostu zostań tym szaleńcem i rób to najlepiej jak potrafisz 🙂

Pobierz darmowy ebook „30 pytań, które warto zadać klientowi”

Pobierz darmowy ebook „30 pytań, które warto zadać klientowi”

.

    Nazywam się Iza Gemzała i wspieram architektów oraz projektantów wnętrz w rozwoju ich pracowni.

    Od 2008 roku projektuję wnętrza. Prowadzę własną pracownię „Prosty Plan” oraz grupę „ArchitektPRO. Zaprojektuj swój sukces” na Facebooku. 

    Integruję branżę wnętrzarską, pomagam młodym architektom w początkach działalności, bez ogródek piszę o blaskach i cieniach tego zawodu. Kocham polski dizajn, ludzi z pasją oraz nietypowe i trudne przestrzenie do zaprojektowania. Wierzę, że dzięki wzajemnej motywacji, rozwojowi, stałemu poszukiwaniu i doskonaleniu jesteśmy w stanie tworzyć nie tylko piękne, lecz także funkcjonalne projekty oraz budować nasze biznesy bez niepotrzebnego stresu. Jestem tu po to, aby Ci w tym pomóc :)

    Potrzebujesz więcej inspiracji?

    Dołącz do odbiorców naszego newslettera! Gwarantujemy solidną dawkę wiedzy oraz zaproszenia na darmowe spotkania online z Izą Gemzałą i ekspertami ArchitektPRO!

    .
    Twoje zakupy
    Brak produktów w koszyku!